Ads 468x60px

.

06 kwietnia 2016

Mitologia finansowa, czyli błędne założenia występujące w finansach

Żyjemy w świecie iluzji i fantazji. Gazety, radio, telewizja codziennie karmią nas wiadomościami dotyczącymi różnych wydarzeń podświadomie kierując naszym życiem. Niestety taki brak realizmu jest dużym zagrożeniem dla naszych pieniędzy. Oglądanie i słuchanie wyidealizowanych informacji sprawia, że nie potrafimy (lub jest to dla nas utrudnione) samodzielnie zarządzać finansami. Wtedy właśnie naszym życiem zaczynają kierować różne MITY. Jakie "bajki" mam na myśli? Zapraszam do lektury.

Stali czytelnicy mojego bloga wiedzą, że w sprawach finansowych (zresztą w życiu też) jestem zatwardziałym realistą. Nie wierzę w obietnice ponadprzeciętnych zysków. Nie wierzę, że grając na giełdzie szybko zostanę milionerem. Nie wierzę, że ktoś obcy lepiej zadba o moje finanse lepiej niż ja sam. Jednym słowem nie wierzę w tzw. "gruszki na wierzbie".

Ostatnio miałem okazję uczestniczyć w kilku rozmowach z moimi znajomymi, na których poruszany był temat pieniędzy. Mowa była o przyszłych emeryturach, o oszczędzaniu, inwestowaniu, wydawaniu, zarządzaniu, podziale pomiędzy członków rodziny - jednym słowem rozmawialiśmy o wszystkim co ma związek z "kasą".

Niestety, ku mojemu zdumieniu, niektóre wypowiedzi moich znajomych sprawiły, że "włos na głowie" mi się zjeżył. Aż trudno pomyśleć, że dorośli ludzie mogą wygadywać takie głupoty. Zresztą poczytajcie sami tą MITOLOGIĘ.

Mit 1: po co oszczędzać - przecież ktoś nam pomoże

Takiego podejścia do pieniędzy nauczyło nas życie na garnuszku rodziców. Będąc dzieckiem, nastolatkiem czy studentem (nie wszyscy) głównym źródłem naszym dochodów były pieniądze otrzymywane od naszych opiekunów. Gdy chcieliśmy kupić kurtkę, buty czy po prostu wyjechać na wakacje szliśmy do mamy albo taty po odpowiednią kwotę. Teraz, gdy już jesteśmy dorośli i zarabiamy własne pieniądze wydajemy je wszystkie nie myśląc w ogóle o przyszłości - przecież "ktoś" kiedyś nam pomoże - rząd, miasto, rodzina.

Niestety takie podejście jest nie do przyjęcia, gdyż uzależnia nasze życie od osób trzecich. Mówiąc dosadniej: dobrowolnie skazujemy się na niewolnictwo. Chyba nie chcemy być wiecznie od kogoś zależni i pragniemy mieć własne zdanie, prawda?

Mit 2: oszczędzanie jest dla "frajerów" - lepiej wydać pieniądze na przyjemności

Wydawanie pieniędzy sprawia nam przyjemność, ponieważ dzięki temu zaspokajamy swoje potrzeby. I nie ma przy tym znaczenia czy kupujemy mieszkanie, samochód albo kolejną parę butów. Każda nowa "rzecz" w naszym życiu poprawia nam humor.

Moda na konsumpcję przyszła do nas z zachodu - tam dzieci i młodzież od najmłodszych lat miały dostęp do kolorowych zabawek, gier, ubrań itd. (30 lat temu w Polsce tego nie było). Niestety teraz wszystkie te rarytasy są dostępne i u nas, więc po pierwsze, my jako rodzice staramy się aby nasze dzieci miały to czego nam brakowało, a po drugie sami próbujemy nadgonić okres dzieciństwa kupując sobie różne artykuły.

Ostatnio jeden z moich znajomych (35 latek) powiedział, że od dziecka marzył o grze telewizyjnej. I wiecie co zrobił? Kupił sobie Playstation za 1800 złotych. Gość, który nie ma stałej pracy, ma na karku kredyt hipoteczny i dwójkę dzieci wydał kasę na "zabawkę". Chore!!! Ale sprawił sobie przyjemność, prawda? Zresztą on jest z tych co żyją w MICIE numer 1 opisanym powyżej.

Mit 3: oszczędzanie to bezsens - w długim terminie i tak inflacja zje nasze oszczędności

Z tą inflacją to jest tak, że niby jej nie widać a po cichu zjada nasze pieniądze. Dokładnie ten temat opisałem w TYM ARTYKULE, więc nie będę go powielał. W gruncie rzeczy jest tak, że inflacja to zjawisko, na które nie mamy wpływu - ona po prostu jest i tyle. Jedynym sposobem na walkę ze wzrostem cen jest lokowanie swoich oszczędności na produktach z oprocentowaniem wyższym od inflacji. Do tych najpopularniejszych należą lokaty i konta oszczędnościowe oferowane przez banki. Dobrym rozwiązaniem są także detaliczne obligacje skarbowe - dokładny opis tych produktów zamieściłem w tekście o IKE Obligacje.

Podsumowując, długoterminowe oszczędzanie nie jest skazane na pożarcie przez inflację - wystarczy tylko wykorzystywać do niego produkty, które ochronią realną wartość naszych pieniędzy. Owszem odkładanie nadwyżek na takich instrumentach nie zrobi z nas milionerów (do tego służą inwestycje), ale pozwoli utrzymać stan naszych oszczędności "z dala" od tego zjawiska.

Mit 4: pieniądze nie są najważniejsze

W pełni zgadzam się z tym stwierdzeniem, ale moim zdaniem należy je traktować z lekkim dystansem. Chodzi oto, że w dzisiejszych czasach nie da się funkcjonować bez odpowiedniego zaplecza finansowego. Nie mówię tutaj o tym, że wszyscy mamy zostać milionerami (choć jeśli komuś na tym zależy, to czemu nie). Mam na myśli osiąganie dochodu w takiej wysokości, aby móc swobodnie funkcjonować bez kredytów, aby zapewnić normalne życie sobie i swoim bliskim, a także aby móc gromadzić oszczędności.

Znam osoby, które uważają, że pieniądze nie są ważne. Aby uzmysłowić im jak bardzo się mylą wystarczy niech wyobrażą sobie sytuację, w której nagle nie mają za co kupić jedzenia dla siebie i swoich dzieci albo nie mają z czego zapłacić rachunków za prąd, gaz itd. Niech nagle w okresie zimy zostaną w zimnym domu/mieszkaniu siedząc przy świeczce.

Powyższy przykład może jest trochę przekoloryzowany, ale pokazuje, iż pieniądze są nam potrzebne do życia. W dzisiejszym świecie nie da się normalnie funkcjonować bez pieniędzy. Mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi?

Mit 5: powiedz mi co mam zrobić, bo ja się na tym nie znam

Co prawda, stare przysłowie mówi: "kto pyta nie błądzi", ale te cztery słowa nie zwalniają nas z obowiązku stałego powiększania swojej wiedzy. Jest to szczególne istotne w kwestiach finansowych, bo tam przecież chodzi o nasze pieniądze. Nie możemy sobie ot tak po prostu odpuścić zdobywania informacji na temat produktów bankowych, oszczędzania czy zarządzania pieniędzmi. To powinna być podstawa.

Ja wiem, że wygodniej jest iść do Pani w banku i skorzystać z produktu, który poleci. Ale owa Pani nie kieruje się Waszym dobrem, tylko koniecznością "wyrobienia" planu sprzedażowego. Nie zależy jej na tym czy inwestycja zakończy się sukcesem, ale na sprzedaży.

Jeśli nie zgadzacie się z moją opinią, to odpowiedzcie mi na pytanie - czy któryś z Waszych doradców bankowych zadzwonił do Was w 2007 lub 2011 roku, aby poinformować Was o konieczności sprzedaży posiadanych przez Was funduszy akcyjnych. Albo czy w ostatnich dwóch miesiącach namawiał Was na zakup tych jednostek (w mojej ocenie to był dołek, który należało wykorzystać do zakupów). Mogę się założyć, że nie...

Wracając do tego Mitu, to przypomniała mi się jeszcze jedna sytuacja, w której moja znajoma prosiła mnie abym pomógł jej wybrać lokatę. Oczywiście nie stanowiło to dla mnie większego problemu - powiedziałem, że ma iść do banku, założyć to i to, na taki i taki okres. Po jakimś czasie spotkaliśmy się ponownie i zapytałem się o ten depozyt, bo chyba niedługo się kończył. Usłyszałem odpowiedź, że NIE bo ona założyła sobie taką dwuletnią, bo te pieniądze nie były jej teraz potrzebne. Jak się okazało kupiła sobie jakąś strukturę. Dlaczego tak zrobiła? Bo nie potrafiła odróżnić lokaty od produktu z gwarancją zwrotu kapitału.

Pamiętajcie wiedza to podstawa - szczególnie ta dotycząca pieniędzy i ich zarządzania.

Podsumowanie

Na tym zakończę moje spostrzeżenia na temat MITÓW finansowych krążących w społeczeństwie. Powiem Wam szczerze, że nieraz jak słucham znajomych, rodziny czy moich przyjaciół to aż sam się dziwię, że stan ich wiedzy dotyczący sfer finansowych jest aż tak niski. Winę za taką sytuacją ponosi oczywiście nasz system edukacji. Nie wiem dlaczego w szkołach nie ma zajęć uczących podstawowych zasad zarządzania pieniędzmi. Nawet w moim liceum ekonomicznym nie było takiego przedmiotu.

Wyjściem z powyższej sytuacji jest samodzielne zdobywanie wiedzy finansowej poprzez czytanie książek, blogów, publikacji, raportów itd. Tylko w ten sposób poradzimy sobie w gąszczu tych wszystkich produktów bankowych, ubezpieczeniowych czy inwestycyjnych. Pamiętajcie także, aby zdobytymi umiejętnościami dzielić się z Waszymi dziećmi. Dzięki temu w dorosłe życie wejdą one z odpowiednim "uzbrojeniem" :)

Pozdrawiam, Jacek

2 komentarze:

  1. Ja zawsze zastanawiam sie 10 razy na wszystkim :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby tylko nie za długo, bo okazja ucieknie

      Usuń

 

Zastrzeżenie

Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Wszystkie decyzje inwestycyjne czytelnik podejmuje na własną odpowiedzialność.
 
Blogger Templates