Ads 468x60px

.

06 sierpnia 2015

Dwa powody, dla których nie warto teraz spłacać kredytu hipotecznego

W dzisiejszym wpisie postanowiłem „pochylić się” nad problem osób posiadających kredyty hipoteczne wyrażone w polskim złotym, a dokładniej tematem dotyczącym wcześniejszej spłaty takich zobowiązań. Czy przy obecnych warunkach rynkowych taka operacja ma w ogóle rację bytu? Czy może lepiej zaczekać na lepszy moment?

Nie dalej jak dwa tygodnie temu jedna ze stałych czytelniczek mojego bloga powiedziała mi, że spodziewa się nagłego przypływu gotówki w kwocie około 60 tys. zł. W związku z tą sytuacją, pierwszą myślą jaka przyszła jej do głowy to nadpłata posiadanego przez nią kredytu hipotecznego. W sumie bardzo dobry pomysł - w końcu im niższe zadłużenie, tym mniejsza rata i stres związany z jej spłatą.


Ale… po bliższym zapoznaniu się z sytuacją pani Aleksandry (tak ma na imię), zmieniłem nieco zdanie.

Po pierwsze, pani Ola przez ostatnie kilka lat żyła dniem dzisiejszym nie zawracając sobie głowy budowaniem zaplecza finansowego. Innymi słowy nie posiada oszczędności, gdyż trudno takowymi nazwać 14 tys. złotych u kogoś koło trzydziestki.

Po drugie, niepewna sytuacja zawodowa, która może skończyć się utratą stałego źródła dochodu. Owszem owa czytelniczka żyje w związku, więc ewentualna utrata pracy nie byłaby końcem świata, ale na pewno niekorzystnie odbiłaby się na jej budżecie domowym.

Patrząc na powyższe dwa argumenty nie mam żadnych wątpliwości, że pani Aleksandra nie powinna teraz nadpłacać swojego kredytu. Dlaczego?

1. Bo obecnie płaci dużo niższą ratę niż kiedyś. Obniżki stóp procentowych dokonane przez NBP w ostatnich latach sprawiły, że raty wszystkich zobowiązań hipotecznych w PLN spadły o kilkaset złotych.

Lepiej więc poczekać aż stopy procentowe (a wraz z nimi raty kredytowe) ponownie wzrosną i dopiero wtedy nadpłacić kredyt. Dzięki temu uda się przynajmniej w części zniwelować wpływ tego wydarzenia na miesięczne obciążenie jej budżetu domowego.

2. Bo na rynku wciąż można znaleźć lokaty dające wyższe odsetki niż oprocentowanie kredytu. Marża kredytowa w hipotece pani Aleksandry to około 1 pkt. proc., czyli względnie mało. Sumując tą wartość ze stopą WIBOR3M (1,72 proc.) wychodzi, że oprocentowanie jej kredytu wynosi 2,72 proc. Na rynku można znaleźć depozyty bankowe z oprocentowaniem około 3 proc, czyli wyższym.

Wiem, że ten argument jest trochę naciągany, ale biorąc pod uwagę niemal całkowity brak oszczędności pani Aleksandry, różnica w poziomie oprocentowania na poziomie 0,3 pkt. proc. (3 proc. brutto daje 2,43 proc. netto) pomiędzy lokatą a kredytem jest moim zdaniem do zaakceptowania.

Poza tym pamiętajcie, że podstawowa „poduszka” finansowa, jaką każdy z nas powinien posiadać wynosi minimum 6 krotność miesięcznych wydatków (najlepiej gdyby to była 12-stokrotność). A do takiej wartość pani Aleksandrze jeszcze trochę brakuje.

Podsumowanie

Pierwsze podwyżki stóp procentowych powinny nastąpić dopiero w przyszłym roku. Do tego czasu miesięczna rata pani Oli będzie względnie niska. Oczywiście warto, aby już dziś zaczęła ona oszczędzać pieniądze, które później wykorzysta do nadpłacenia swojego kredytu.

Owszem, wiem że wizja oszczędzania dla kogoś kto nigdy tego nie robił jest jakąś nierealną mrzonką, ale zaręczam Wam - DA SIĘ. Poruszałem już ten temat wielokrotnie, choćby tutaj:

Dlaczego w oszczędzaniu diabeł tkwi w szczegółach?

Dlaczego nie lubimy pieniędzy?

3 sposoby na regularność


A Wy co byście zrobili na miejscy Pani Aleksandry?

Pozdrawiam, Jacek

8 komentarzy:

  1. Ciekawe podejście, faktycznie bardziej się to opłaca ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć Jacku,
    ja chyba częściowo bym skorzystał ze spłaty mimo wszystko. W sensie - obliczyłbym, ile powinna wynosić moja poduszka finansowa i taką kwotę odłożył w formie oszczędności. To co by zostało poświęciłbym na częściową spłatę kredytu. Obniżenie miesięcznej raty poskutkuje obniżeniem kosztów, a więc Twoja czytelniczka miałaby do dyspozycji większa część swojego dochodu. A te dodatkowe pieniądze mogłaby na przykład odkładać.
    Z drugiej strony zależy ile by tego wszystkiego zostało. Gdyby po odliczeniu części przeznaczonej na poduszkę pozostało powiedzmy 10 tys., a kredytu do spłaty jest jeszcze na przykład 150-200 tys. to wcześniejsza spłata spowodowałaby nieznaczne obniżenie raty. A więc słabo odczuwalne dla budżetu.

    Tyle z mojej strony :) Pozdrawiam, Bartek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No kredyt ma dość wysoki, więc przeznaczenie nawet całej kwoty na jego nadpłatę nie poprawi znacząco jej sytuacji. Ale masz rację - w przypadku gdyby jej zadłużenie wynosiło 200 tys. zł, spłata w postaci 60 tys. zł byłaby już odczuwalna na racie :)
      Pozdrawiam i dziękuję za komentarz

      Usuń
  3. Dziwi mnie, ze 14 tysiecy oszczednosci, to dla Ciebie nic. Biorac pod uwage, ze Polacy praktycznie w ogole nie oszczedzaja, 14 tysi to juz jest cos.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla kogoś na początku kariery 14 tys. zł oszczędności to dużo pieniędzy, ale dla gospodarstwa domowego spłacającego kredyt hipoteczny - taka kwota starczy na 3-4 miesiące. To zdecydowanie za krótko aby mówić o bezpieczeństwie finansowym.

      Usuń
  4. Niektóry jednak zależy na tym żeby się szybko od tego uwolnić i mieć spokój

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi też się wydaj, że jak można to lepiej jak najszybciej spłacać ten kredyt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, że kredyty trzeba jak najszybciej spłacać, ale jakąś poduszkę finansową również trzeba posiadać. Dlatego w tym przypadku skłaniam się do drugiej opcji.

      Usuń

 

Zastrzeżenie

Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Wszystkie decyzje inwestycyjne czytelnik podejmuje na własną odpowiedzialność.
 
Blogger Templates