Ads 468x60px

.

03 lutego 2015

Co przykład reprezentatywny mówi nam o banku?


Reprezentatywny, przykładny, stylowy, właściwy – słów, którymi można opisać coś co powinno być wyznacznikiem/wzorem dla odbiorców w słowniku nie brakuje. Czy jednak przykładowy opis kredytu udzielanego przez bank jest dla klienta zachęcający? Czy dane w nim zawarte skłonią go do zaciągnięcia zobowiązania w tej instytucji? Zapraszam do krótkiej analizy przykładu reprezentatywnego "Pożyczki 5 proc. dla każdego" oferowanej przez Alior Bank.

Dokładnie chodzi mi o następujący produkt:



Wróćmy jednak do początku czyli do wyjaśnienia czym jest przykład reprezentatywny?

Obowiązek przedstawiania przykładu reprezentatywnego przez banki podczas reklamowania kredytów nałożyła na nie ustawa o kredycie konsumenckim z 2011 roku. Prezentowane wartości mają być eksponowane w sposób widoczny, jednoznaczny i przede wszystkim zrozumiały dla klienta.

Informacje zawarte w przykładzie reprezentatywnym muszą bezwzględnie zawierać dane dotyczące kosztu kredytu konsumenckiego, czyli:

- stopę oprocentowania kredytu wraz z wyodrębnieniem opłat uwzględnianych w całkowitym koszcie kredytu,

- całkowitą kwotę kredytu,

- RRSO (rzeczywistą roczną stopę oprocentowania),

- czas obowiązywania umowy,

- całkowitą kwotę do zapłaty przez klienta oraz wysokość rat,

- cenę towaru lub usługi oraz kwotę wszystkich zaliczek w przypadku umowy o kredyt przewidującej odroczenie płatności.

Jednym słowem wszystko co powinien wiedzieć klient!!!

A teraz do rzeczy…

Postanowiłem napisać dzisiejszy tekst niejako z przekory, ponieważ wspomniany w tytule przykład reprezentatywny z jednej strony ma przekazywać klientom pełną informację na temat konkretnego kredytu (oczywiście losowego – jego parametry szacuje sobie bank - co daje mu pewne pole manewru), a z drugiej może on być swoistą antyreklamą tej instytucji.

Idealnym potwierdzeniem właśnie tej 2 opcji jest przykład reprezentatywny przedstawiany przez Alior Bank w swoim kredycie gotówkowym o wdzięcznej nazwie „Pożyczka z oprocentowaniem 5 proc. dla każdego”. Oto on:



Co powyższe kilka zdań mówi nam o Alior Banku? O tuż bardzo dużo:

Po pierwsze zachęta, czyli „miodek”:

Widoczne w reklamie oprocentowanie nominalne wynoszące 5 proc. wygląda wręcz fenomenalnie. Obecnie trudno na rynku znaleźć kredyt z niższą wartością tego parametru.

A teraz łyżka dziegciu:

Kwota kredytu zaciągana przez klienta to 16 615 zł, niemniej jednak bank udziela pożyczki na sumę 22 153,33 zł (kwota kredytu powiększona o opłatę przygotowawczą w wysokości 5 538,33 zł). Okres spłaty zobowiązania to 55 miesięcy, a jego oprocentowanie to dumnie reklamowane 5 proc., rata zobowiązania zaś 451,55 zł.

Największy niesmak w tej ofercie wzbudza olbrzymia wartość opłaty przygotowawczej, która stanowi aż 1/3 kwoty zaciąganego zobowiązania. (5538,33 zł / 16615 = 33 proc.). Czy wiecie, że sama spłata tej opłaty kosztuje klienta 112,90 zł miesięcznie? Bardzo dużooo... zważywszy na fakt, że spłata samego zadłużenia (kwoty którą fizycznie otrzymał klient, czyli 16 615 zł) to 338,65 zł. Coś tu nie wygląda zbyt zachęcająco?

Podsumowanie

Powyższa analiza nie ma na celu oceny oferty pożyczki gotówkowej Alior Banku (werdykt chyba nasuwa się sam), a zastanowienie się nad sensownością umieszczania przez tą instytucję takiego kredytu w przykładzie reprezentatywnym. Do głowy przychodzą mi dwie rzeczy:

- ktoś w tym banku po prostu się pomylił,

- albo jest to bardzo mocna antyreklama tego produktu.

W moim odczuciu (jak czytam po raz kolejny przykład reprezentatywny Alior Banku) przeważa ta druga opcja. A Wy jak myślicie, czym kierował się zespół tego banku puszczając taką notkę do publicznej wiadomości? 

Pozdrawiam Jacek

3 komentarze:

  1. Jacku dobrze wiesz, że duża cześć naszego społeczeństwa jest zbyt zajęta siedzeniem na face i oglądaniem przygłupawych seriali, że zobaczą 5% i poleca do oddziału po pożyczkę, a tam już doradca tak poprowadzi rozmowę, że większość z tych klientów nawet się nie zorientuje, że bank ich skasował dodatkowo na 1/3 kwoty kredytu. Historia ta się powtarza w wielu bankach czy czarodziejskich firmach, a owieczki dają się strzyc systematycznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety ludzie nie zwracają uwagi na tzw. mały druczek. Co więcej mało kto czyta dokładnie podpisywane przez siebie umowy... A potem nagle okazuje się, że coś jest droższe niż było przedstawiane w reklamie.

      Usuń
  2. Rzecz normalna w tym przypadku i nie ma niczego nadzwyczajnego. Jeżeli oprocentowanie jest niskie, to prowizja lub inne opłaty są wysokie. I odwrotnie. Jedynie w przypadku kredytów lub pożyczek gotówkowych na małe kwoty i krótki okres czasu, korzystniej dla banku jest znaczne obniżenie wszystkich składników kosztowych: odsetkowych i pozaodsetkowych. Przede wszystkim ze względów marketingowych. Można to rozpatrywać tak, jak w przypadku "pierwsza pożyczka darmowa" w firmach pożyczkowych. Być może klient wróci i skorzysta albo z pożyczki albo z innego produktu oferowanego przez bank. Poza tym rrso w przykładzie powyższym jest na całkiem przyzwoitym poziomie, porównując podobne oferty pożyczkowe.

    OdpowiedzUsuń

 

Zastrzeżenie

Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Wszystkie decyzje inwestycyjne czytelnik podejmuje na własną odpowiedzialność.
 
Blogger Templates